ProTip

Jak codziennie żyć Smart Enough!

Życie w pandemii nie rozpieszcza. Narzuca wręcz dodatkowe ograniczenia i piętrzy przeszkody. Lockdown, pozamykane szkoły, kwarantanna, praca zdalna, niekiedy niestety utrata pracy, a do tego wszechobecny Internet, na czele z mediami społecznościowymi. Pewnie część z Was zadaje sobie pytanie, skoro nie udało mi się osiągnąć pewnych celów i zrealizować nakreślonych planów przed pandemią, to teraz będzie to już awykonalne. Oczywiście może być to prawda, a nawet zgodnie z nowomową czyli współczesną nomenklaturą językową, nawet post-prawda, czyli stara dobrze znana, czy to z teorii psychologii społecznej czy ekonometrii – samospełniająca się przepowiednia. Kluczem w poprzednim zbyt długim zdaniu jest oczywiście „może”, a teraz dodam do niego nieśmiertelne „ale nie musi”. Jednak to wspomniane „nie musi”, zależy od wielu zmiennych takich jak – nasza osobowość, motywacja czy chęć do rozwoju pomimo niesprzyjających warunków otoczenia, zarówno tego bliższego jak i dalszego, a także niepewność co do kształtu przyszłości.

Trener czy psycholog, kto pomoże?

Tak określoną lukę wypełniają bardzo aktywni obecnie trenerzy rozwoju osobistego (coach budzi ambiwalentne uczucia) lub psychologowie. Proponują oni mniej lub bardziej kręte ścieżki samodoskonalenia. Ci pierwsi oferują wielogodzinne kursy i szkolenia, liczne transmisje wprowadzające do mającego już za chwilę nastąpić oświecenia, a Ci drudzy również bardzo profesjonalnie zachęcają do mozolnej pracy nad sobą i z ich pomocą dotarcia do sedna problemu. Zamiennie niezbędne są wtedy mapy drogowe, mapy marzeń, a także planery do kalendarzy i harmonogramy do zarządzania czasem. Jakie są efekty, każdy widzi. Zgodnie ze swobodną interpretacją mojej ulubionej złotej zasady Pareto, tylko 20 % populacji zauważy problem i podejmie się wysiłku przyjrzenia się tematowi, a tym samym sobie, a w kolejnym kroku 20 procent z tych świadomych 20 procent trwale skorzysta z pozyskanej wiedzy (kończąc te karkołomne zabawy proporcjami daje nam to tylko ok. 4 procent populacji). Niestety pozostali zadowolą się dobrym samopoczuciem wynikającym z samego faktu posłuchania o tym jak mogłoby być fajnie i bogato, ale na tym zakończą zmagania ze swoją słabą silną wolą.

Czy realista żyje zgodnie z ideą Smart Enough?

Może socjolog pomoże? Jako praktykujący zwolennik prostych rozwiązań, czyli nieśmiertelnej wskazówki Alberta Einsteina, że „wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale nie bardziej”, chciałbym zaproponować koncepcję Smart Enough. Autorski pomysł jak na znajdowanie umiarkowanej satysfakcji każdego dnia. Z pewnością niektóre rady będą zbliżone do powszechnie znanych, ale mam nadzieję podać je właśnie w prostej i łatwo przyswajalnej formule. Głównymi filarami w pomyśle Smart Enough są: zaradność emocjonalna (inteligencja emocjonalna to kolejny etap) oraz nawyk krytycznego myślenia, rozumianego jako umiarkowane niedowierzanie wzmocnione nawykiem weryfikacji, czyli realizm w czystej postaci. W wolnych chwilach postaram się na przykładach podpowiedzieć jak te elementy stosować w praktyce, niemal w każdej dziedzinie życia, a mam nadzieję, kolejne kilka procent populacji będzie odrobinę bardziej szczęśliwa i spełniona.

Zapraszam, bądź i żyj Smart Enough

Dr Krzysztof Buczkowski